niedziela, 9 kwietnia 2017

Ulubieńcy marca/2017

Witajcie kochani po długiej przerwie! 


Mam nadzieję, że jeszcze ktoś tu zagląda :) Dlaczego tak długo mnie nie było? Wyjazdy, brak czasu, praca, uczelnia.. Brakowało mi też trochę motywacji, ale już wracam ze zdwojoną mocą i posty będą pojawiać się regularnie. Obiecuję :)

Dziś przedstawię Wam ulubieńców marca!





Na początek nawilżający zestaw do pielęgnacji włosów Biały Jeleń z kozim mlekiem. Hit! Cena każdego z produktów nie przekracza 10 złotych. Tanie, dobre, polskie :)


Szampon ładnie oczyszcza skórę głowy, włosy są po nim mięciutkie.
Substancje pielęgnujące:
• ekstrakt z koziego mleka - intensywnie nawilża, sprawia, że włosy są miękkie, elastyczne i łatwo się rozczesują
• pantenol - naturalny prekursor witaminy B5 - wnika w strukturę włosów, efektywnie je wygładzając, dzięki czemu stają się one mocniejsze i pełne blasku, ułatwia rozczesywanie i zapobiega rozdwajaniu końcówek
• proteiny keratyny - wypełniają zniszczone fragmenty włosów, odbudowując ich strukturę
• proteiny pszeniczne - działają antystatycznie, minimalizują elektryzowanie się i efekt puszenia włosów przy zachowaniu ich objętości 


Nie zawiera: SLES-u, silikonów, alergenów zapachowych,  sztucznych barwników, alkoholu i Cocamide DEA.


Odżywka również rewelacyjna, ułatwia rozczesywanie włosów, są przyjemne w dotyku :)
Substancje pielęgnujące:
• ekstrakt z koziego mleka - intensywnie nawilża, sprawia, że włosy są miękkie,
elastyczne i łatwo się rozczesują
• pantenol - naturalny prekursor witaminy B5 - wnika w strukturę włosów, efektywnie je wygładzając, dzięki czemu stają się one mocniejsze i pełne blasku, ułatwia rozczesywanie i zapobiega rozdwajaniu końcówek
• proteiny keratyny - wypełniają zniszczone fragmenty włosów, odbudowując ich strukturę
• proteiny pszeniczne - działają antystatycznie, minimalizują elektryzowanie się i efekt puszenia włosów przy zachowaniu ich objętości 


Nie zawiera: silikonów, chlorków, izopropanolu, sztucznych barwników
i alergenów zapachowych.


Następnie nowość od Bielendy z serii Vegan Friendly - arbuzowy peeling do ciała z prowitaminą A (klik). Jest zrobiony na bazie cukru i mielonych pestek kokosa. Ten zapach.. Oszalałam :) Skóra po jego użyciu nie woła o nawilżenie, co jest jego dużą zaletą. Jeżeli chodzi o skład, to jest naprawdę niezły: gliceryna, cukier, woda, ekstrakt z arbuza, Biza Orellana Seed Oil czyli olej annato (dla mnie nowość, nigdy wcześniej o nim nie słyszałam; działa antyoksydacyjnie), olej słonecznikowy, olej sojowy, mielone pestki kokosa, witamina E i dalej substancje zagęszczające, konserwujące, zapachowe. 



Kolejna nowość kupiona na Targach LNE w Krakowie - Skin79 Golden Snail Intensive Essence (klik). Jest to obecnie mój ulubiony etap w pielęgnacji! Skóra jest miękka i przyjemnie wygładzona po jej użyciu :) Trzy bazowe składniki wszystkich kosmetyków z linii Golden Snail to filtrat ze złotego ślimaka (działanie regenerujące, odmładzające, wygładzające, kojące, nawilżające; wspomaga walkę z niedoskonałościami), wyciąg z czerwonego żeń-szenia koreańskiego (wygładza, posiada właściwości odnawiające i regeneracyjne)witaminy, mikroelementy i kwasy organiczne. Esencja zawiera też 24 karatowe złoto wykazuje działanie przeciwzmarszczkowe i rozjaśniające. Uwielbiam ten produkt i szczerze polecam!!



Sylveco, lipowy płyn micelarny, 200 ml (klik) - chyba każdy już o nim słyszał :) Mój wielki ulubieniec! Pięknie zmywa cały makijaż, również makijaż oczu. Nie podrażnia. Polecam!



Wiosna to u mnie czas na delikatne domowe złuszczanie kwasami. Tym razem wybrałam Norel Dr Wilsz, Mandelic Acid, Tonik żelowy z kwasem migdałowym, 250 ml (klik). Receptura toniku zawiera: kwasy migdałowy, laktobionowy, glukonolakton, hialuronian sodu i pantenol. Nie podrażnia mojej skóry, zmniejsza wydzielanie sebum i powstawanie zaskórników. Idealny produkt do domowego złuszczania :)



Pod oczami ostatnio ląduje u mnie Nacomi, Arganowy krem pod oczy, 15 ml (klik). Nie obciąża okolicy oczu, ładnie ją nawilża :) Do tego skład.. miodzio: Aqua (woda), Argania Spinosa Kernel Extract (wyciąg z pestek drzewa arganowego), Butyrospermum Parkii Butter (masło shea), Vitis Vinifera Seed Oil (olej z pestek winogron), Cetyl Alcohol (emolient tzw. tłusty), PanthenolGlycerinGlyceryl Stearate (emolient tzw. tłusty), Cetearyl Alcohol (emolient tzw. tłusty), Stearic Acid (kwas stearynowy), Hydrolyzed Glycosaminglycans (hydrolizowanie glikozaminoglukany), Parfum, Benzyl Alcohol (konserwant), Hyaluronic Acid (kwas hialuronowy), Dehydroacetic Acid (konserwant). 



Ostatnim moim kosmetycznym ulubieńcem jest Sylveco, odżywcza pomadka z peelingiem (klik). Używam jej codziennie przed pójściem spać. Złuszcza martwy naskórek, odżywia usta. Jeżeli chodzi o skład to znajdziemy tutaj: Glycine Soja(Soybean)Oil (olej sojowy), Beesewax (wosk pszczeli), Evening Primose oil (olej z wiesiołka), Sucrose (cukier), Lanolin (lanolina), Cocoa Butter (masło kakaowe), Butyrospermum Parkii Butter (masło shea), Betulin (betulina), Prunus Amygdalus Amara Oil (olej z gorzkich migdałów), Carnauba Wax (naturalny wosk roślinny pozyskiwany z liści kopernicji, palmy Copernicia cerifera, rosnącej w Brazylii). Super :)

Czas na największego ulubieńca - 35. Kongres Kosmetologiczny i Targi LNE! Było to tak inspirujące wydarzenie, dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy, kupiłam kosmetyki na których mi zależało, zwiedziłam piękny Kraków. Było wspaniale :) Nie mogę doczekać się następnej edycji! 












To już wszyscy ulubieńcy zeszłego miesiąca. Mieliście któreś z tych produktów? Koniecznie dajcie znać w komentarzach i podzielcie się tym, co się u Was sprawdziło!


Buziaki, Emilka