niedziela, 27 sierpnia 2017

Letni codzienny makijaż - czego używam?

Witajcie kochani,

W dzisiejszym poście przedstawię Wam produkty, których używam do codziennego letniego makijażu. Jesteście ciekawi? Czytajcie dalej :)


Tak wygląda mój codzienny makijaż. Stawiam na ujednolicenie cery i jej zmatowienie, gdyż mam cerę mieszaną. Delikatnie podkreślone brwi i kości policzkowe to coś, na co również zwracam uwagę. A jakich produktów używam?


Moim wielkim ulubieńcem jest podkład mineralny Lily Lolo w odcieniu China Doll. Jest lekki, nie ciastkuje się w ciągu dnia. Wyrównuje koloryt mojej skóry, a to dla mnie priorytet. Jest dość drogi (ok. 80 zł), ale przy tym szalenie wydajny!

Do zmatowienia cery używam pudru ryżowego Paese (ok. 40 zł). Nie bieli skóry, zapewnia mat na mojej skórze na wiele godzin, nie przesusza. Polecam :)


Bronzer, którego używam latem to Essence, Beach cCuisers bronzing powder. Kupiłam go bodajże dwa lata temu i używam tylko latem, gdyż jest lekko rozświetlający i ma cieplejszy odcień. Ładnie ociepla twarz :)

Moim ulubionym różem na lato jest Bourjois 34 Rose d'Or. Piękny różowy odcień ze złotą poświatą. Daje na skórze fajny, zdrowy rumieniec :)


Hit w mojej kosmetyczce tego lata - Golden Rose Mineral Terracota powder 08 Radiant Highlighter <3 Najpiękniejszy rozświetlacz, jaki miałam do tej pory! Daje piękną złotą taflę na skórze, stapia się z nią.. Coś cudownego! Zdecydowane odkrycie kolorówkowe tego roku :)


Do podkreślenia brwi używam pomady z Inglota nr 12. Jest to chłodny odcień, który idealnie się u mnie sprawdza. Trzyma włoski w ryzach przez cały dzień, nie ściera się nawet podczas treningu :) Jedyny minus - dość szybko wysycha w słoiczku..

Ulubiona matowa płynna pomadka tego lata to Paese, Silky Matt nr 700. Idealny zgaszony róż na co dzień. Można jeść, pić a ona zostaje na naszych ustach :) 


Znacie któryś z wyżej wymienionych produktów? Dajcie znać w komentarzach! 

Buziaki, Emilka

Ulubieńcy wakacji 2017

Witajcie kochani po dłuższej przerwie!

Mam nadzieję, że jeszcze ktoś tu zagląda :) Dziś zapraszam Was na dłuuugi post z pielęgnacyjnymi ulubieńcami wakacji. Mam nadzieję, że coś wpadnie Wam w oko! 




Na pierwszy ogień idą produkty z filtrem UV do twarzy i włosów:

#1 Dermedic Sunbrella Mleczko ochronne SPF 30, 260g - bardzo dobry produkt do skóry wrażliwej, służył mi w największe upały i dzięki niemu nie spaliłam się na raczka :) Do tego cena jest przystępna, ok. 25-30 zł.

#2 Iwostin Solecrin Purritin, Krem ochronny z filtrem SPF 50+ - Promieniowanie słoneczne jest niebezpieczne zarówno dla naszego zdrowia (powoduje czerniaka), ale też dla skóry - powoduje fotostarzenie. Ten krem ochronny z Iwostinu ma bardzo przyjemną konsystencję, która nie bieli skóry i nie powoduje dodatkowego błyszczenia. Dla mnie jest to bardzo duży plus :) Kosztował ok. 25 zł i jest mega wydajny.

#3 Wella SP Sun UV Spray, 125 ml - Spray do włosów z filtrem, który poleciła mi moja fryzjerka. Szczerze mówiąc, nie używałam wcześniej tego typu produktów i żałuję :) Moje włosy po tym sezonie nie są ak przesuszone jak zwykle były i myślę, że to za sprawą właśnie tego produktu. Niestety ma w składzie Alcohol Denat., ale nie przesuszył mi włosów.



W pielęgnacji twarzy postawiłam na nawilżenie i lekkie konsystencje na dzień, a trochę cięższe na noc. Przy mojej skórze mieszanej rewelacyjnie sprawdził się Bandi, PMF Ochronny krem nawilżający SPF 20 (klik). Krem pochodzi z jednej z nowszych serii tej marki. Wszystkie produkty z tej serii mają PMF - faktor ochronny nawilżenia. Krem ma lekką konsystencję, ale doskonale nawilża skórę, ma filtr UV co również uważam za +. Pozostawia skórę matową. Doskonale sprawdza się pod makijaż. Składniki aktywne: d-pantenol (prowitamina b5)kwas hialuronowypmf


Czasami na twarz używałam tylko serum i krem z filtrem Iwostin. Serum intensywnie nawilżające z Bandi (klik) świetnie się u mnie sprawdziło. Zostawia skórę delikatnie lepką, przez co lepiej (przynajmniej u mnie) przykleja się do niej makijaż :) Jest lekkie, co jest dla mnie dużym plusem. Składniki aktywne: fucogeltripeptyd-5zamknięte w liposomach: hydroksyprolina, rutyna, witamina c.

Pod oczy używałam kremu Dermedic TOLERANS Sensitive, Krem specjalny pod oczy i na powieki, 15g. Bardzo lekka, żelowa konsystencja idealna na lato. Polecam!

Na noc używałam albo samego serum z Bandi, albo kremu Bandi, Krem odżywczy z kiełkami pszenicy (klik). Ma bogatą, tłustą konsystencję, dlatego nie stosuję go codziennie. Głeboko nawilża i natłuszcza skórę. Po przebudzeniu nadal czuję to nawilżenie :) Bardzo przyjemny kosmetyk, który pięknie pachnie! Składniki aktywne: kiełki pszenicyolej sojowywosk pszczeli.




Tonik, który idealnie sprawdził się u mnie latem to Evree, Odświeżający hamamelisowy tonik do twarzy, 200 ml. Uwielbiam używać toników z pompką, ponieważ taka mgiełka daje ukojenie i odświeża twarz. Jest przeznaczony do skóry z niedoskonałościami, ale nie zauważyłam żadnego ściągnięcia czy przesuszenia, wręcz przeciwnie. W składzie zawiera m.in. hamamelis (równowaga, redukcja niedoskonałości i widoczności porów skóry), hydromanil (nawilżenie) i d-panthenol (łagodzenie). 


Do demakijażu idealnie sprawdził się u mnie Biolaven, Płyn micelarny z olejem z pestek winogron i olejkiem lawendowym. Idealnie zmywa makijaż, jest to już któreś z kolei moje opakowanie tego produktu. Nie podrażnia skóry ani oczu!

Jako pomadki ochronnej używałam Sylveco, brzozowa pomadka ochronna z betuliną. Latem często mam problem ze spierzchniętymi ustami, a ten produkt je ratował :) Uwielbiam i polecam!


Nie przepadam za opalaniem się. gdyż jest to niezdrowe dla naszej skóry a przy moim fototypie zawsze kończy się oparzeniem słonecznym...  Aby skóra wyglądała zdrowo używam balsamu brązującego do ciała i twarzy Mokosh. Pachnie CUDOWNIE - pomarańcza&cynamon.. mam ochotę go zjeść :) Podbija koloryt skóry, nie daje typowo pomarańczowej opalenizny, nie robi plam. Zdecydowanie polecam! 

Do złuszczania martwego naskórka używałam nawilżająco-wygładzającego peelingu do ciała Vianek. Jest to peeling cukrowy z nasionami czarnuszki, olejem z kiełków pszenicy i witaminą E. Zostawia skórę gładką i nawilżoną. Pięknie pachnie :)



W pielęgnacji włosów postawiłam na ich wzmocnienie i zagęszczenie. W tym celu pomógł mi szampon Vichy Neogenic, Szampon przywracający gęstość włosów, 400 ml oraz Orientana, Ajurwedyjski tonik do włosów, wzmocnione i gęste włost, 100 ml. Oba produkty sprawiły, że włosy przestały mi nadmiernie wypadać. Z natury, niestety, moje włosy są rzadkie i cienkie, ze skłonnością do wypadania. Staram się temu zapobiegać zarówno z zewnątrz, jak i od wewnątrz i ostatnio idzie mi naprawdę nieźle! 

Odżywka, której używałam po każdym myciu włosów to Sylveco, wygładzająca odżywka do włosów, 300 ml z łopianem, olejkiem sosnowym, olejem z pestek winogron, oliwą z oliwek, olejem arganowym i panthenolem w składzie. Ma lekką konsystencję, która nie obciąża moich cienkich włosów, pozostawia je gładkie i ułatwia rozczesywanie. 

Na końcówki po każdym myciu włosów nakładam Gliss Kur krystaliczny olejek Million Gloss, 75 ml. Fajnie nabłyszcza włosy, pozostawia je gładkie w dotyku :)


Latem, perfum używam tylko porą wieczorową. Na dzień preferuję mgiełki zapachowe. Moją ulubioną w tym sezonie jest Victoria's Secret Pure Seduction Fragrance Mist, red plum&freesia. Słodki, ale przy tym świeży zapach. Uwielbiam :)


To już wszystkie produkty, które sprawdziły się u mnie tego lata! A jacy byli Wasi ulubieńcy? Może któryś z wyżej wymienionych kosmetyków również u Was się sprawdził? Koniecznie dajcie znać w komentarzach!
Buziaki, Emilka

sobota, 6 maja 2017

Ulubieńcy kwietnia/2017

Witajcie kochani,

Znowu jakiś czas mnie nie było... Ale! Wracam z ulubieńcami zeszłego miesiąca, czyli kwietnia :)


Na początek kolorówka. Pierwszym kosmetykiem, który się u mnie rewelacyjnie sprawdził jest puder Kobo, Highlighter Powder, 310 Moonlight (klik). Stosuję go do utrwalenia korektora pod oczami. Bardzo ładnie rozjaśnia i rozświetla tę okolicę. Zdecydowanie polecam :)

Następnie łup z rossmannowskiej promocji -55% (z aplikacją), czyli korektor Bourjois, Radiance Reveal (klik). Dość ładnie kryje, choć nie jest to pełne zakrycie moich cieni pod oczami, ale dzięki temu, że jest korektorem rozświetlającym świetnie odbija światło, przez co spojrzenie jest takie świeże! Bardzo lubię ten efekt :) Koniecznie wypróbujcie ten produkt!

Ostatnim ulubieńcem kolorówkowym jest Krem BB z Golden Rose (klik). Oczywiście, nie jest to prawdziwy krem bb, ale polubiliśmy się :) Ładnie rozświetla skórę, ale nie wzmaga przy tym przetłuszczania mojej strefy T, co jest dla mnie wieelkiem plusem! Krycie jest średnie, a odcień bardzo ładny, z żółtymi tonami :) Ma SPF 25, ja nakładam pod niego dodatkowo filtr 50 z Iwostinu. Szkoda, że powoli się kończy. Chciałabym go zastąpić jakimś koreańskim kremem BB, jak macie jakieś ciekawe propozycje, to koniecznie napiszcie swoje rekomendacje w komentarzu :)


Aloe BHA Skin Toner, 200 ml marki Benton (klik) to mój ulubieniec pielęgnacyjny, który wpadł do mojej kosmetyczki na targach LNE w Krakowie. Bazą Aloe BHA Skin Toner jest sok z liści aloesu (58%)Aloes mineralizuje i wygładza naskórek, działa antyseptycznie i przeciwbakteryjnie, sprzyja niwelowaniu stanów zapalnych. Wzmacnia mechanizmy obronne skóry. Dodatek kwasu 2-hydroksybenzoesowego delikatnie złuszcza zrogowaciałe komórki, co sprzyja poprawie struktury i kolorytu skóry. Przeciwdziała tworzeniu się ognisk zapalnych poprzez swoje działanie antybakteryjne, stosowany regularnie oczyszcza pory, te z czasem stają się mniej widoczne. Preparaty z kwasem BHA polecane są dla cer skłonnych do zanieczyszczonych porów i trądziku. Jest to bardzo dobry produkt z świetnym składem, dość drogi (79 zł), ale mega wydajny. Wystarczą dwie pompki na całą twarz, szyję i dekolt. Polecam!


Mój kolejny ulubieniec to Vianek, łagodzący balsam do ciała, 300 ml (klik). Pachnie cudownie, nawilża skórę. Zwiera łagodzące ekstrakty z rumiankujeżówki i kozłka, a także panthenol i alantoinę, które przyspieszają regenerację i chronią przed podrażnieniami. Glicerynaolej kokosowy i witamina E uszczelniają barierę wodno-lipidową oraz zapobiegają przesuszeniu i łuszczeniu skóry. Dodatek olejku cytronelowego tonizuje i pozostawia delikatny, otulający zapach. Uwielbiam :)


Ulubieniec włosowy, czyli L'biotica Repair Balm Spray, Odżywka 10w1, 200 ml (klik). Ułatwia rozczesywanie, nawilża i regeneruje włosy. Używam go również przed użyciem gorącego powietrza suszarki lub przed prostowaniem włosów, gdyż chroni je przed wysoką temperaturą urządzeń. Może skład nie jest idealny, ale ten zapach mnie urzekł... Nie wiem, czy wrócę do niego ponownie, ale jak na razie jestem naprawdę zadowolona z tego produktu :)


Ostatnim produktem, który odkryłam w kwietniu jest Naturativ, Hypoallergenic Foot Balm, 100 ml (klik). Kupiłam go na Ekocudach i od tej pory używam codziennie wieczorem :) Świetnie nawilża stopy, ma delikatny zapach, szybko się wchłania. Ja akurat nie mam dużych problemów z przesuszeniem stóp bądź pękaniem pięt, więc w tej kwestii się nie wypowiem.  Producent jednak zapewnia, że "Naturalny balsam do stóp pielęgnuje i odnawia, regeneruje skórę spierzchniętą i popękaną.Pomaga pozbyć się twardego naskórka, zmiękcza, wygładza, nawilża i ujędrnia. Łagodzi podrażnienia.
W składzie zawiera masło shea, masło awokado, ekstrakt z rozmarynu, ekstrakt z zielonej herbaty, mocznik, witaminę E i A, alantoinę. Bardzo się polubiliśmy :)


To już wszystkie produkty, które sprawdziły się u mnie w kwietniu i sprawdzają do dziś! Znacie któreś z tych kosmetyków? Koniecznie dajcie znać w komentarzach :) 

Buziaki, Emilka

niedziela, 9 kwietnia 2017

Ulubieńcy marca/2017

Witajcie kochani po długiej przerwie! 


Mam nadzieję, że jeszcze ktoś tu zagląda :) Dlaczego tak długo mnie nie było? Wyjazdy, brak czasu, praca, uczelnia.. Brakowało mi też trochę motywacji, ale już wracam ze zdwojoną mocą i posty będą pojawiać się regularnie. Obiecuję :)

Dziś przedstawię Wam ulubieńców marca!





Na początek nawilżający zestaw do pielęgnacji włosów Biały Jeleń z kozim mlekiem. Hit! Cena każdego z produktów nie przekracza 10 złotych. Tanie, dobre, polskie :)


Szampon ładnie oczyszcza skórę głowy, włosy są po nim mięciutkie.
Substancje pielęgnujące:
• ekstrakt z koziego mleka - intensywnie nawilża, sprawia, że włosy są miękkie, elastyczne i łatwo się rozczesują
• pantenol - naturalny prekursor witaminy B5 - wnika w strukturę włosów, efektywnie je wygładzając, dzięki czemu stają się one mocniejsze i pełne blasku, ułatwia rozczesywanie i zapobiega rozdwajaniu końcówek
• proteiny keratyny - wypełniają zniszczone fragmenty włosów, odbudowując ich strukturę
• proteiny pszeniczne - działają antystatycznie, minimalizują elektryzowanie się i efekt puszenia włosów przy zachowaniu ich objętości 


Nie zawiera: SLES-u, silikonów, alergenów zapachowych,  sztucznych barwników, alkoholu i Cocamide DEA.


Odżywka również rewelacyjna, ułatwia rozczesywanie włosów, są przyjemne w dotyku :)
Substancje pielęgnujące:
• ekstrakt z koziego mleka - intensywnie nawilża, sprawia, że włosy są miękkie,
elastyczne i łatwo się rozczesują
• pantenol - naturalny prekursor witaminy B5 - wnika w strukturę włosów, efektywnie je wygładzając, dzięki czemu stają się one mocniejsze i pełne blasku, ułatwia rozczesywanie i zapobiega rozdwajaniu końcówek
• proteiny keratyny - wypełniają zniszczone fragmenty włosów, odbudowując ich strukturę
• proteiny pszeniczne - działają antystatycznie, minimalizują elektryzowanie się i efekt puszenia włosów przy zachowaniu ich objętości 


Nie zawiera: silikonów, chlorków, izopropanolu, sztucznych barwników
i alergenów zapachowych.


Następnie nowość od Bielendy z serii Vegan Friendly - arbuzowy peeling do ciała z prowitaminą A (klik). Jest zrobiony na bazie cukru i mielonych pestek kokosa. Ten zapach.. Oszalałam :) Skóra po jego użyciu nie woła o nawilżenie, co jest jego dużą zaletą. Jeżeli chodzi o skład, to jest naprawdę niezły: gliceryna, cukier, woda, ekstrakt z arbuza, Biza Orellana Seed Oil czyli olej annato (dla mnie nowość, nigdy wcześniej o nim nie słyszałam; działa antyoksydacyjnie), olej słonecznikowy, olej sojowy, mielone pestki kokosa, witamina E i dalej substancje zagęszczające, konserwujące, zapachowe. 



Kolejna nowość kupiona na Targach LNE w Krakowie - Skin79 Golden Snail Intensive Essence (klik). Jest to obecnie mój ulubiony etap w pielęgnacji! Skóra jest miękka i przyjemnie wygładzona po jej użyciu :) Trzy bazowe składniki wszystkich kosmetyków z linii Golden Snail to filtrat ze złotego ślimaka (działanie regenerujące, odmładzające, wygładzające, kojące, nawilżające; wspomaga walkę z niedoskonałościami), wyciąg z czerwonego żeń-szenia koreańskiego (wygładza, posiada właściwości odnawiające i regeneracyjne)witaminy, mikroelementy i kwasy organiczne. Esencja zawiera też 24 karatowe złoto wykazuje działanie przeciwzmarszczkowe i rozjaśniające. Uwielbiam ten produkt i szczerze polecam!!



Sylveco, lipowy płyn micelarny, 200 ml (klik) - chyba każdy już o nim słyszał :) Mój wielki ulubieniec! Pięknie zmywa cały makijaż, również makijaż oczu. Nie podrażnia. Polecam!



Wiosna to u mnie czas na delikatne domowe złuszczanie kwasami. Tym razem wybrałam Norel Dr Wilsz, Mandelic Acid, Tonik żelowy z kwasem migdałowym, 250 ml (klik). Receptura toniku zawiera: kwasy migdałowy, laktobionowy, glukonolakton, hialuronian sodu i pantenol. Nie podrażnia mojej skóry, zmniejsza wydzielanie sebum i powstawanie zaskórników. Idealny produkt do domowego złuszczania :)



Pod oczami ostatnio ląduje u mnie Nacomi, Arganowy krem pod oczy, 15 ml (klik). Nie obciąża okolicy oczu, ładnie ją nawilża :) Do tego skład.. miodzio: Aqua (woda), Argania Spinosa Kernel Extract (wyciąg z pestek drzewa arganowego), Butyrospermum Parkii Butter (masło shea), Vitis Vinifera Seed Oil (olej z pestek winogron), Cetyl Alcohol (emolient tzw. tłusty), PanthenolGlycerinGlyceryl Stearate (emolient tzw. tłusty), Cetearyl Alcohol (emolient tzw. tłusty), Stearic Acid (kwas stearynowy), Hydrolyzed Glycosaminglycans (hydrolizowanie glikozaminoglukany), Parfum, Benzyl Alcohol (konserwant), Hyaluronic Acid (kwas hialuronowy), Dehydroacetic Acid (konserwant). 



Ostatnim moim kosmetycznym ulubieńcem jest Sylveco, odżywcza pomadka z peelingiem (klik). Używam jej codziennie przed pójściem spać. Złuszcza martwy naskórek, odżywia usta. Jeżeli chodzi o skład to znajdziemy tutaj: Glycine Soja(Soybean)Oil (olej sojowy), Beesewax (wosk pszczeli), Evening Primose oil (olej z wiesiołka), Sucrose (cukier), Lanolin (lanolina), Cocoa Butter (masło kakaowe), Butyrospermum Parkii Butter (masło shea), Betulin (betulina), Prunus Amygdalus Amara Oil (olej z gorzkich migdałów), Carnauba Wax (naturalny wosk roślinny pozyskiwany z liści kopernicji, palmy Copernicia cerifera, rosnącej w Brazylii). Super :)

Czas na największego ulubieńca - 35. Kongres Kosmetologiczny i Targi LNE! Było to tak inspirujące wydarzenie, dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy, kupiłam kosmetyki na których mi zależało, zwiedziłam piękny Kraków. Było wspaniale :) Nie mogę doczekać się następnej edycji! 












To już wszyscy ulubieńcy zeszłego miesiąca. Mieliście któreś z tych produktów? Koniecznie dajcie znać w komentarzach i podzielcie się tym, co się u Was sprawdziło!


Buziaki, Emilka 

wtorek, 14 marca 2017

Pozwól jej oddychać  - czyli sposób na zdrową cerę!

Witajcie kochani,


Każdego dnia staczamy walkę o nieskazitelną cerę. Wprowadzamy w życie rutyny pielęgnacyjne, aby nasza twarz, która jest naszą wizytówką, prezentowała się jak najlepiej. Jednak co jest w tym wszystkim najważniejsze? Na to pytanie odpowiem Wam w dzisiejszym poście :)


Obraz znaleziony dla: oczyszczanie skóry

Codziennie nakładamy na swoją twarz warstwy kosmetyków, zarówno tych pielęgnacyjnych jak i kolorowych. Po całym dniu nasza skóra aż prosi, by to wszystko z siebie zmyć! Prawidłowy demakijaż to klucz w zdrowym wyglądzie naszej cery. Ja preferuję demakijaż wieloetapowy. Pierwszą warstwę makijażu zmywam płynem micelarnym. Następnie sięgam po olejek i szmatkę muślinową nasączoną w ciepłej wodzie. Ostatnim krokiem jest użycie żelu do mycia twarzy. Jakich kosmetyków obecnie używam?


1. Garnier, Skin Naturals płyn micelarny 3w1 skóra wrażliwa, 400ml, 
2. Nacomi, Cleansing Oil, Olejek do demakijażu dla cery normalnej i mieszanej, 150ml,
3. Sylveco, Rumiankowy żel do mycia twarzy, 150ml 

Na koniec przecieram twarz tonikiem. Na tym etapie mój wacik zawsze jest już czysty!


Kolejną ważną rzeczą jest systematyczne pozbywanie się martwego naskórka. W tym celu, zależnie od Waszego typu skóry, sprawdzą się peelingi: gruboziarniste, drobnoziarniste lub enzymatyczne. Ja preferuję peeling enzymatyczny, gdyż jest najdelikatniejszy i nie podrażnia mojej skóry. Polecam Wam peeling enzymatyczny Sylveco, jest genialny :)


Wiosna to idealna pora roku, aby sięgnąć również po kwasy. Możecie wykonać serię zabiegów u kosmetologa lub przeprowadzić złuszczanie w domu. Na początek polecam Wam mojego wielkiego ulubieńca - Bandi, krem z kwasem pirogronowym, azelainowym i salicylowym. Stosowałam go co około drugą noc i przyniósł świetne efekty! Kolejnym produktem, który mogę Wam polecić jest ten, który używam obecnie - Norel, tonik z kwasem migdałowym. Nie podrażnia mojej skóry, stosuję go codziennie wieczorem. Świetny kosmetyk!


Mam nadzieję, że moje rady Wam się przydadzą. Dzięki wyżej wymienionym technikom moja skóra może odpocząć i zregenerować się podczas snu oraz wyglądać promiennie w ciągu dnia!



Dzisiejszy post powstał we współpracy z Rabble. Mam dla Was z tej okazji kody rabatowe do Sephory! Wystarczy wejść w ten link: https://www.rabble.pl/kody-rabatowe-sephora-2229, skopiować kod i cieszyć się zakupami :)


A jakie są Wasze sposoby na zdrową cerę? Dajcie znać w komentarzach!


Buziaki, Emilka

sobota, 4 marca 2017

Ulubieńcy lutego/2017

Witajcie kochani,


Luty minął mi tak szybko, jak żaden inny miesiąc. Na szczęście, udało mi się odkryć kilka perełek kosmetycznych, którymi się dziś z Wami podzielę :) Jesteście ciekawi? Czytajcie dalej!



Na początek VIANEK Intensywnie kojące masło do ciała, 150ml (klik). Produkt cudowny! W składzie zawiera między innymi masło avocado, shea, wosk pszczeli, skwalan, ekstrakt z liści borówki brusznicy i olejek lawendowy. Uwielbiam ten zapach i to, jak przyjemna i nawilżona jest skóra po użyciu tego kosmetyku. Polecam!



Ziaja, mamma mia, lano-maść, 15 g (klik). Najlepszy produkt UWAGA- na usta, jaki miałam! Przebił Tisane, Carmex, wszystko! Do tego kosztuje grosze i jest bardzo wydajny. Spróbujcie, nie zawiedziecie się :)



Eva Dermo, Serum tonizujące, 200 ml (klik). Nowość na rynku, która podbiła serce moje i mojej przesuszonej ostatnio skóry :) Używam jak każdy inny tonik, nanoszę na wacik i przecieram twarz po każdym kontakcie z wodą. Składniki aktywne: rokitnik, D-panthenol, alantoina. Koi skórę i przynosi ulgę. Super!


Kolejnym bohaterem jest Cetaphil DA Ultra, krem intensywnie nawilżający, 85 g (klik). Kuracja dermatologiczna, w trakcie której teraz jestem, czasami daje popalić mojej skórze. A ten produkt ją ratuje :) W składzie zawiera: PCA (składnik NMF), masło shea, olej makadamia i pantenol. Gorąco polecam, przynosi duże ukojenie.



Ostatnim ulubieńcem jest  olejek do demakijażu Nacomi, Cleansing Oil Make-up remover, cera normalna i mieszana, 150 ml (klik). Bardzo dobrze radzi sobie z podkładem, tuszem do rzęs, wszystko pięknie domywa :) Po jego użyciu trzeba przemyć jeszcze twarz żelem, aby pozbyć się tłustego filmu z twarzy. Szkoda, że już się powoli kończy!


To już wszyscy ulubieńcy zeszłego miesiąca. Znacie któryś z tych produktów? Koniecznie dajcie znać w komentarzach! I nie zapomnijcie napisać, jaki był Wasz największy ulubieniec lutego :)

Buziaki, Emilka




sobota, 25 lutego 2017

Maseczka ze spiruliny

Witajcie kochani,


W dzisiejszym poście pokażę Wam, jak przygotować najprostszą maseczkę ze spiruliny! Nie będziecie potrzebowali żadnych miarek czy wagi. Wystarczą dwa składniki, aby poprawić wygląd Waszej skóry. Jesteście ciekawi jak to zrobić? Czytajcie dalej :)


Znalezione obrazy dla zapytania spirulina

Dlaczego spirulina?

Spirulina to alga o bardzo wszechstronnym działaniu. Zawiera masę mikroelementów o cząsteczkach wystarczająco małych, aby mogły przenikać w głąb skóry. Spirulina w postaci maseczek lub jako dodatek do maseczki poprawia ukrwienie skóry, zwiększa jej odporność na zakażenia, w tym nadkażenia zaskórników, wyrównuje koloryt i przywraca równowagięnaturalnym procesom oczyszczania skóry.


Czego będziemy potrzebować do wykonania maseczki?

2 łyżeczki spiruliny
5 łyżeczek wody/hydrolatu



Maseczkę nakłada się na skórę twarzy, szyi i dekoltu, pozostawia na 15-20 minut, nie dłużej! Pierwszy zabieg powinien być skrócony do 10 minut, a maseczki można stosować 2-3 razy w tygodniu.




Dajcie znać, czy robiliście już maseczkę ze spiruliny!
Jeśli nie - zachęcam, bo warto!


Buziaki, Emilka